sobota, 7 września 2013

Dasz radę?


Czy dasz radę urodzić?
By nieco oswoić się z czekającym na końcu ciąży wyzwaniem
warto przypomnieć sobie pewne genialne rozwiązanie,
które wpisane zostało w kobiece ciało.

Mamy w sobie takie coś, co sprytnie na cztery sposoby
zabezpiecza kluczowe wydarzenia naszego macierzyństwa.

Domyślasz się?
To tzw. szyjka (macicy).
Zaskakuje jej funkcjonalność na różnych etapach cyklu:
gdy nie ma dojrzałej komórki jajowej szyjka broni dostępu do macicy
niczym koreczkiem, gęstym, zbitym, kłaczkowatym śluzem.
Gdy  jajo jest w gotowości do zapłodnienia, szyjka rozwiera się i
wypełnia się specjalnym śluzem, niczym kurze białko,
ułatwiającym plemnikom wędrówkę w stronę komórki jajowej.

Gdy Maleństwo pocznie się i zagnieździ w śluzówce macicy,
szyjka chroni coraz cięższe dziecko przed wysunięciem się
 zbyt wcześnie na zewnątrz. I tak dzieje się przez 9 miesięcy.

A gdy nadejdzie czas narodzin, i Maluch wyśle hormonalny sygnał :
"Mamo, ciasno mi tu, WYPUŚĆ MNIE", wtedy szyjka,
niczym wrota na świat, ma otworzyć się*), i to aż na 10 cm,
by Maluszek mógł opuścić macicę.

Widzisz, jak różne i skomplikowane funkcje ma do spełnienia szyjka.
Domyślasz się, że natura musiała dobrze zabezpieczyć ją przed uszkodzeniem.

Właśnie dlatego zbita tkanka szyjki, podczas porodu,
rozwiera się wolno i stopniowo, a cykliczne skurcze macicy przez
kilka-, kilkanaście godzin zmierzają do jej rozwarcia.
Dzieje się to samoczynnie, nie musisz niczego specjalnego wykonywać
 w tym celu. Wystarczy nie przeszkadzać, nie napinać się,
nie niecierpliwić...

Skoro wiesz, czemu służy każdy skurcz, możesz oddychaniem
rozluźniać swe ciało, i w trakcie skurczu, i pomiędzy skurczami.
A jak bardzo chcesz, możesz szeptać swemu ciału, niczym Ali Baba:
"Sezamie, otwórz się"...

Na dziś tyle...
Mama Agnieszka

*) To trochę tak, jakby głowa miała
 przedostać się przez ciasny golf.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz